PORTAL SPOŁECZNOŚCIOWY
MIESIĘCZNIK "KATECHETA"

(9) Paweł i jego długie milczenie


 Śladami Apostoła Narodów (9) 

 Katecheza wygłoszona na falach 
 Radia Watykańskiego
 2 września 2008 r.

            Paweł i jego długie milczenie
 

Jak Paweł przeżył czas, który obejmuje około 10 lat zaraz po nawróceniu pod Damaszkiem? Jeśli bowiem miało ono miejsce orientacyjnie w latach 34-35, to do rozpoczęcia pierwszej prawdziwej misji apostolskiej w 45-46 r., jaką odbył Apostoł na Cyprze i w Azji Mniejszej, upłynął taki właśnie okres czasu. Chodzi o 10 lat trudnego doświadczenia, o którym Paweł nie mówi zbyt wiele; może również dlatego, że musiałby napisać rzeczy nieprzyjemne o wspólnocie chrześcijan, która przyjmowała go nie bez trudności, podejrzeń, a może nawet intryg.

Z Dziejów Apostolskich (9,20-26): „Jakiś czas spędził z uczniami w Damaszku i zaraz zaczął głosić w synagogach, że Jezus jest Synem Bożym. Wszyscy, którzy go słyszeli, mówili zdumieni: «Czy to nie ten sam, który w Jerozolimie prześladował wyznawców tego imienia i przybył tu po to, aby ich uwięzić i zaprowadzić do arcykapłana?» A Szaweł występował coraz odważniej, dowodząc, że Ten jest Mesjaszem, i szerzył zamieszanie wśród Żydów mieszkających w Damaszku. Po upływie dłuższego czasu Żydzi postanowili go zgładzić. Szaweł dowiedział się o ich zamiarach. A strzegli bram we dnie i w nocy, aby go zgładzić. Uczniowie więc spuścili go nocą w koszu na sznurze przez mur i wyprawili. Kiedy przybył do Jerozolimy, próbował przyłączyć się do uczniów, lecz wszyscy bali się go, nie wierząc, że jest uczniem”.

Z Listu do Galatów (1,15-17): „Gdy jednak spodobało się Temu, który wybrał mnie jeszcze w łonie matki mojej i powołał łaską swoją, aby objawić Syna swego we mnie, bym Ewangelię o Nim głosił poganom, natychmiast, nie radząc się ciała i krwi ani nie udając się do Jerozolimy, do tych, którzy apostołami stali się pierwej niż ja, skierowałem się do Arabii, a później znowu wróciłem do Damaszku”.

Niektóre fakty są jasne. Po nawróceniu pod Damaszkiem Paweł rozpoczął nauczać, pozostając w mieście, ale też i poza jego granicami. Świadczyłby o tym również trochę tajemniczy pobyt w Arabii. Na próżno na podstawie tej wzmianki z Listu do Galatów szukalibyśmy dokładnego miejsca pobytu Apostoła. Nazwą Arabia określano wówczas olbrzymią przestrzeń od Morza Czerwonego do Zatoki Perskiej. Nie mamy jednak dowodów, że to właśnie tam udał się Paweł w trudnym momencie swojego życia. Raczej chodzi tu o jakiś region leżący niedaleko Damaszku zamieszkiwany przez Arabów; Paweł mógł się tam udać, ponieważ jego ciągła obecność w mieście nie podobała się wielu Żydom i licznym chrześcijanom. W pewnym momencie jego działalności powstała tak mocna opozycja w stosunku do Pawła, że musiał uciekać. Był powodem niepokoju, nawet jeśli niektórzy dostrzegali jego gorliwość i kaznodziejskie zaangażowanie.

Miał jednak już jakąś grupkę uczniów, którzy nie tylko go ostrzegli przed grożącym mu niebezpieczeństwem, ale też pomogli opuścić miasto. Paweł nie mówi, by kiedykolwiek po ucieczce wrócił po raz drugi do Damaszku albo utrzymywał kontakt ze wspomnianymi uczniami.

W Jerozolimie było podobnie. Wprawdzie nie znalazł się tutaj w tak dużym niebezpieczeństwie jak w Damaszku, jednakże jego nauczanie wzbudziło niepokój, niechęć i podejrzenia. Wszyscy przecież znali jego poprzednią działalność. Jego współbracia, z niepokoju o los Apostoła, odprowadzili go do Cezarei i wysłali do Tarsu. Innymi słowy, wspólnota chrześcijan jerozolimskich podziękowała grzecznie Pawłowi i odesłała go do ojczystej Cylicji.

Po dwóch odważnych wystąpieniach, w Damaszku i w Jerozolimie, Apostoł przeżył czas głębokiej samotności w ojczyźnie, zakończony wielką wizją, o której mówi Drugi List do Koryntian. Pierwszych dziesięć lat od nawrócenia pod Damaszkiem było czasem rozlicznych trudności, mniejszych i większych konfliktów, niekiedy bardzo ostrych reakcji wywołanych jego zbyt porywczym sposobem przepowiadania.

Można się pytać, biorąc pod uwagę duchowe aspekty doświadczenia Pawłowego, czy w tym czasie popełnił jakieś błędy w odniesieniu do chrześcijan? Czy raczej wina była po ich stronie, bo go nie zrozumieli, bo go nie bronili, bo nie byli w stanie dostrzec doniosłości jego posłannictwa? Są to pytania w jakiejś mierze retoryczne, na które szukając odpowiedzi, trzeba byłoby wskazać pewne niewłaściwe postawy obydwóch stron. Pawłowi przydarzyło się być może to, co zdarza się prawie wszystkim, którzy przeżyli nagłe i radykalne nawrócenie.

Paweł był świadom łaski i powołania, jakie otrzymał pod Damaszkiem. Pod ich wpływem zmienił całkowicie i bardzo szybko sposób patrzenia na swoją dotychczasową historię życiową, na świat, a przede wszystkim na religię Chrystusa. Zaangażował się wszystkimi siłami i z wielkim entuzjazmem w wypełnianie nowej misji, o wiele gorliwiej niż wtedy, gdy bronił tradycji żydowskich i prześladował chrześcijan.

Jego nowe idee były jasne, słowa również, ale sposób postępowania, prawie instynktowny, przypominał tamten sprzed nawrócenia, choć służył całkowicie pod innym sztandarem. Po tym jak został odrzucony zarówno przez wspólnotę damasceńską, jak i jerozolimską, miał czas w swoim rodzinnym Tarsie na głęboką i spokojną refleksję nad swoim dotychczasowym życiem, tym razem jednak w świetle wydarzenia spod Damaszku i pierwszych niepowodzeń. Możemy sobie wyobrazić, że pytał wtedy Chrystusa, dlaczego go powołał w tak wyjątkowy sposób, zlecił mu konkretną misję, a teraz przebywa tutaj, w Tarsie, bez żadnej konkretnej perspektywy?

Oto momenty, przez które przechodzą wszyscy święci; żaden z nich nie jest oszczędzony od tych duchowych udręk. Paweł przeżył w Tarsie swego rodzaju oczyszczenie, coraz głębiej rozumiejąc, że Bóg jest naszym jedynym Panem i że jedynie On może uwolnić nasze serce od tego wszystkiego, co łączy się z przekonaniem o własnych zdolnościach i potrzebie ludzkich sukcesów. Paweł, który z pewnością czytał i medytował natchnione pisma, był powoli, ale coraz głębiej, uzdrawiany przez słowo Boże, które również w jego przypadku odgrywało rolę balsamu, uwolnienia i pocieszenia. Dokonała się w ten sposób druga metamorfoza Pawła. Pierwszą przeżył wtedy, gdy pozbył się przywilejów faryzeusza, drugą teraz, gdy przestał być apostołem słowa łatwego, zewnętrznego i gwałtownego, a zaczął pracować z pokorą i miłością okazywaną wszystkim spotykanym ludziom.

ks. Waldemar Turek

wersja audio
http://www.radiovaticana.org/pol/Articolo.asp?c=228299 

© 2008 Diecezja Płocka