PORTAL SPOŁECZNOŚCIOWY
MIESIĘCZNIK "KATECHETA"

(26) Pobyt w Atenach

                         

    Śladami Apostoła Narodów (26) 

     Pobyt w Atenach

 Najprawdopodobniej między rokiem 50 i 51 naszej ery apostoł Paweł znalazł się po raz pierwszy w Atenach, duchowej stolicy Grecji. Czekając na przybycie Sylasa i Tymoteusza, którzy pozostali w Berei, zwiedzał pilnie miasto, podziwiając jego bogactwo i piękno architektury. Przebywał w jednym z najważniejszych ośrodków ówczesnego świata, nie tylko w odniesieniu do myśli filozoficznej, kulturowe i politycznej, ale także religijnej. Tu od wielu wieków szukano prawdziwego, nieprzemijającego szczęścia człowieka, tworząc prądy filozoficzne, które stały się z biegiem czasu dziedzictwem całej ludzkości.
W chwili przybycia apostoła Pawła Grecja znacznie różniła się od owej Hellady, którą znamy z heroicznych walk o Troję, złotego okresu Peryklesa, bujnego rozkwitu filozofii za sprawą Sokratesa, Platona i Arystotelesa. Jednak same Ateny, mimo trwającego od dłuższego czasu upadku politycznego i handlowego, pozostały nadal ważnym centrum nauki i sztuki helleńskiej.
W dziedzinie kultury natomiast działa się rzecz zupełnie wyjątkowa: Grecja, zajęta wojskowo i politycznie przez Rzymian, dokonywała zaskakującego podboju kulturowego w odniesieniu do swojego najeźdźcy. Stosunkowo szybko powstała tu bogata kolonia rzymian, do której spieszyli najwybitniejsi przedstawiciele Cesarstwa dla poznania prądów filozoficznych i literackich: Cyceron, Warron, Owidiusz, Horacy i Wergiliusz zapoznawali się tutaj z myślą grecką, którą następnie przeszczepiali do Rzymu, choć trochę w zmodyfikowanej formie. 
W początkach ery chrześcijańskiej panowały niepodzielnie w Grecji dwa główne kierunki: stoicyzm i epikureizm, które powstały przed przeszło trzema wiekami. Filozofia Epikura, uważająca za najwyższe dobro rozkosz używaną z umiarem i roztropnością, znajdowała wielu zwolenników w narodzie przytłoczonym nieszczęściami, a szczególnie utratą własnej wolności. Stoicyzm z kolei proponował twarde wymagania cnoty i mądrości, obojętnego zachowania się zarówno w chwilach powodzeń jak i nieszczęścia.
Przybyły do Aten Paweł, wychowany w Tarsie, słynnym naówczas ze swej kultury helleńskiej, był należycie przygotowany do zrozumienia rytmu życia bijącego w Atenach. Monoteista w najszczerszym przekonaniu swej duszy, doskonały znawca dziejów swojego narodu, w których tak wyraźnie przewija się działalność jedynego Boga, wreszcie badacz Starego Testamentu i wielu jego tekstów broniących czystości idei jedynego Boga przed zagrożeniami ze strony religii narodów ościennych, zwrócił w Atenach przede wszystkim uwagę na różne formy politeizmu.
„Burzył się wewnętrznie na widok miasta pełnego bożków. Rozprawiał też w synagodze z Żydami i z «bojącymi się Boga» i codziennie na agorze z tymi, których tam spotkał. Niektórzy z filozofów epikurejskich i stoickich rozmawiali z nim: «Cóż chce powiedzieć ten nowinkarz» - mówili jedni, a drudzy: «Zdaje się, że jest zwiastunem nowych bogów» - bo głosił Jezusa i zmartwychwstanie. Zabrali go i zaprowadzili na Areopag, i zapytali: «Czy moglibyśmy się dowiedzieć, jaką to nową naukę głosisz? Bo jakieś nowe rzeczy wkładasz nam do głowy. Chcielibyśmy więc dowiedzieć się, o co właściwie chodzi» (Dz 17,16-20).
Możemy sobie wyobrazić Pawła spacerującego po Atenach i przyglądającego się najpiękniejszej zabytkowej części miasta; Pawła dyskutującego z filozofami na Areopagu i próbującego mówić im o zmartwychwstałym Chrystusie. W miarę jak poznawał miasto i jego mieszkańców, czuł się coraz bardziej zniechęcony, bo idee religijne, jakie wyznawali ateńczycy były dalekie od jego koncepcji Boga Stworzyciela i Zbawiciela, tak bardzo bliskiego człowiekowi.
Wiedział, że dla stoików bóstwo to jakiś rozum nieosobowy, siła ożywiająca świat, pojmowana niekiedy jako ogień, powietrze lub przenikająca wszystkie byty. Znał poglądy epikurejczyków, którzy najchętniej zrzekliby się rozważań na tematy bóstwa, ale przecież nie mogli nie dostrzegać powszechności wiary w bogów, więc często przedstawiali ich na podobieństwo człowieka.
Przekonywał się coraz bardziej, że Ewangelia o Bogu, który stał się człowiekiem i za człowieka umarł, jest żywym zaprzeczeniem tak stoicyzmu jak i epikureizmu. Ale też coraz mocniej był przekonany, że nie może się wycofać, że tym ludziom trzeba powiedzieć prawdę o Chrystusie. Poczuł się trochę jak prorocy Starego Testamentu, którzy zniechęcali się, bo nie widzieli skutków swojej działalności, którzy przeżywali głęboki lęk przed wypowiedzeniem woli Bożej. Już Stary Testament ukazuje jednak, że zadaniem proroka jest głoszenie tego, co Bóg zleca, bez zwracania uwagi na reakcję społeczeństwa. Ważne, że głos Boży będzie wypowiedziany, że dojdzie do uszu wszystkich, a przecież nie od proroka zależy, jak słuchacze zareagują.
Paweł o tym wszystkim pamiętał i dlatego, mimo wewnętrznych obaw, nie trzeba go było zbyt mocno zachęcać, aby wystąpił na Areopagu.
Oto obraz współczesnego chrześcijanina, trochę zagubionego, zalęknionego w obliczu współczesnego Areopagu, na którym co pewien czas przegrywa ważne dla niego walki przeciwko antykoncepcji, aborcji, eutanazji, rozwodom, związkom homoseksualnym; co więcej, jest zachęcany do tego, by zewnętrznie nie manifestował swoich przekonań religijnych, by nie ukazywał zachowaniem, strojem ani jakimikolwiek znakami, że jest chrześcijaninem.
 Współczesny wyznawca Chrystusa, biorąc przykład z apostoła Pawła, nie może się przestraszyć współczesnego Areopagu i milczeć. Arcybiskup Madrytu kard. Antonio María Rouco Varela (serwis Radia Watykańskiego, 27.07.08 r.) stwierdził niedawno: „Chrześcijańskiej wizji życia nie narzuca się siłą, ale proponuje. Życie chrześcijańskie powinno móc się prezentować publicznie, szanując wolność religijną wszystkich, także tych, którzy nie wierzą”. A do samych chrześcijan dodał: „Nie można być chrześcijaninem tylko w życiu prywatnym i zapominać o wierze w życiu publicznym”.
© 2008 Diecezja Płocka