PORTAL SPOŁECZNOŚCIOWY
MIESIĘCZNIK "KATECHETA"

(32) Początki działalności w Efezie

           

              Śladami Apostoła Narodów (32)

 
 Początki działalności w Efezie
 
Nawet jeśli pobyt apostoła Pawła w Efezie mógł trwać ok. 3 lat, Łukasz opisuje działalność Apostoła Narodów uwzględniając jedynie ważniejsze wydarzenia, które służą przyjętej przez Autora Dziejów Apostolskich wizji teologicznej. Dają nam jednak one fascynujący obraz początków Kościoła w tym mieście.Paweł najpierw nauczał ok. trzech miesięcy w synagodze efeskiej. Gorące przyjęcie, z jakim się spotkał na początku, przerodziło się w otwarty sprzeciw ze strony części społeczności żydowskiej, tak że Apostoł zdecydował opuścić synagogę.
W tym samym czasie niektórzy Żydzi (a może nawet poganie) uwierzyli w Chrystusa. Paweł wziął z sobą tych wierzących i każdego dnia nauczał w jednej ze szkół miasta, zwanej w Dziejach Apostolskich szkołą Tyrannosa (Dz 19,9). Łukasz informuje, że trwało to dwa lata, tak że wszyscy mieszkańcy Azji, czyli prowincji rzymskiej o tej nazwie, zarówno Żydzi jak i Grecy, mieli możliwość usłyszenia słowa Pańskiego (por. Dz 19,9-10).
 Można przypuszczać, że nauczanie Apostoła wywołało duże zainteresowanie ze strony mieszkańców Efezu i okolic. Paweł był człowiekiem wykształconym, potrafił przemawiać z przekonaniem, a sposobem życia i postępowania potwierdzał to, o czym nauczał. Bogate owoce posługi Apostoła Narodów były widomym znakiem ciągłej opieki Bożej, która nieustannie towarzyszyła mu w głoszeniu Ewangelii.
 
„Bóg czynił też niezwykłe cuda przez ręce Pawła, tak że nawet chusty i przepaski z jego ciała kładziono na chorych, a choroby ustępowały z nich i wychodziły złe duchy. (…) Przychodziło też wielu wierzących, wyznając i ujawniając swoje uczynki. I wielu też z tych, co uprawiali magię, poznosiło księgi i paliło je wobec wszystkich. Wartość ich obliczono na pięćdziesiąt tysięcy denarów w srebrze. Tak potężnie rosło i umacniało się słowo Pańskie” (Dz 19,11-12.18-20).
Ale również w Efezie Apostoł napotkał na znaczne opory ze strony niektórych środowisk, które, niechętne wobec nowej religii, nie przestawały szukać sposobów, by uniemożliwić mu głoszenie Chrystusa. W Pierwszym Liście do Koryntian pisze: „Jeżeli tylko ze względu na ludzi potykałem się w Efezie z dzikimi zwierzętami, to cóż mi stąd za pożytek?” (15,32). Bibliści są  zgodni co do tego, że określenie „dzikie zwierzęta” odnosi się tu do ludzi niechętnych Pawłowi i jego nauce. Jeśli tak rzeczywiście jest, możemy jedynie próbować sobie wyobrażać, do jakich metod i środków sięgali przeciwnicy Apostoła.
Paweł zdawał jednak sobie sprawę z tego, że jego długa posługa w Efezie przynosi, mimo przeciwności, wyjątkowo obfite owoce. Mając na uwadze perspektywy nowej pracy apostolskiej, pisze, że właśnie tutaj „otwarła się wielka i obiecująca brama” (por. 1 Kor 16,9).
 
Starożytny Efez otwiera i dzisiaj swoją bramę dla turystów przybywających tutaj z całego świata. Jego wrota nie są jednak tak szeroko otwarte dla chrześcijan, zarówno tych miejscowych, jak i tych przybywających z całego świata i pragnących wyznawać także tutaj publicznie swoją wiarę.
Pamiętam dobrze moje pobyty w tym mieście. Przyglądałem się chrześcijanom zamieszkującym dzisiejszy Efez i jego okolice; jest ich garstka. Odnosiłem wrażenie jakby milcząco mówili o swej ciężkiej sytuacji, o tym że są nieliczącą się mniejszością, że nie mają gdzie spotykać się i modlić, że ich ciągle ubywa. Trochę zazdrosnym okiem patrzyli na pielgrzymów z krajów, w których jest wolność religijna. Z dumą pokazywali naszej grupie zabytki Efezu, zwłaszcza te, które są świadectwem przebogatej historii chrześcijaństwa w tym mieście.
Udaliśmy się do bazyliki Soboru Efeskiego, zwanej też Kościołem Matki Bożej. Oglądaliśmy nie bez wzruszenia niewielkie zresztą pozostałości po tym obiekcie. Aż trudno uwierzyć, że to właśnie tutaj w 431 r. zebrani biskupi dyskutowali w tak burzliwy sposób na temat słuszności tytułu „Bogarodzica” (Theotokos) i unii hipostatycznej natury boskiej i ludzkiej w Chrystusie. Różne rzeczy działy się w czasie obrad i nie bez trudności szukano teologicznej prawdy.
Sobór typowo chrystologiczny przeszedł do historii przede wszystkim jako maryjny. Dał fundament dogmatyczny w postaci teologii Wcielonego Słowa dla rozwijającej się pobożności ludu, który aktywnie reagował na postanowienia ojców soborowych. I choć nie było główną ich intencją określać dogmatyczną prawdę maryjną, została ona wyraźnie sformułowana, o czym świadczy powtarzające się w dokumentach słowo Theotokos.
Z należytą temu miejscu uwagą oglądaliśmy to, co pozostało z tak ważnej świątyni. Jeden z archeologów wyjaśniał, gdzie był obszerny dziedziniec, gdzie znajdowało się baptysterium, w którym miejscu gromadzili się ojcowie soborowi. Towarzyszący nam chrześcijanie tureccy jakby się ożywili, rosła ich duma; zobaczcie - mówili - jakie ważne dla naszej religii wydarzenia miały właśnie tutaj miejsce.
Spontanicznie dostrzegłem jakąś zaskakującą zbieżność między tą garstką chrześcijan, zalęknionych i niepewnych co do przyszłości, z tymi resztkami budowli, częściowo pokrytymi bujnie rosnącą trawą. Pielgrzym szybko dostrzega tę szalenie bogatą przeszłość, tak ważną dla całego chrześcijaństwa, i próbuje odczytać - każdy we własnym zakresie - jakieś duchowe przesłanie, z którym chciałby wyjechać z tej ziemi świętej, z ziemi, która swego czasu udzieliła gościnności Apostołom Pawłowi i Janowi, a kto wie, może nawet samej Maryi, która właśnie tutaj oficjalnie otrzymała swój ważny i piękny tytuł Matki Bożej.
© 2008 Diecezja Płocka