PORTAL SPOŁECZNOŚCIOWY
MIESIĘCZNIK "KATECHETA"

(46) Paweł odwołuje się do Cezara

Śladami Apostoła Narodów (46)

Paweł odwołuje się do Cezara
 
 
 
Minęły dwa lata od procesu przeprowadzonego przez gubernatora rzymskiego Feliksa, który pozostawił Pawła w więzieniu, chcąc okazać życzliwość Żydom. Następcą Feliksa został mianowany (ok. 60 r.) niejaki Porcjusz Festus.
Pod naciskiem arcykapłanów dosyć szybko postanowił osobiście przesłuchać Apostoła. Paweł bronił się dzielnie przed stawianymi mu zarzutami, a na zakończenie stwierdził: „Nie wykroczyłem w niczym ani przeciwko Prawu żydowskiemu, ani przeciwko świątyni, ani przeciwko cezarowi” (Dz 25,8). Jednak Żydzi nie dawali za wygraną. Co więcej, nalegali na Festusa, aby kazał odesłać więźnia do Jerozolimy i tam go sądził. „Przygotowali bowiem zasadzkę, aby go zabić w drodze” (Dz 25,3). Gubernator rzymski, „chcąc zrobić Żydom ustępstwo, odpowiedział Pawłowi: «Czy chcesz się udać do Jerozolimy i tam odpowiadać w tej sprawie przede mną?» «Stoję przed sądem cezara – odpowiedział Paweł – i przed nim należy mnie sądzić. Żydom nic nie zawiniłem, o czym ty doskonale wiesz. Jeżeli zawiniłem i popełniłem coś podpadającego pod karę śmierci, nie wzbraniam się umrzeć. Ale jeśli nie zrobiłem nic z tego, o co mnie oskarżają, nikt nie może mnie im wydać. Odwołuję się do cezara!». Wtedy Festus porozumiał się ze [swoją] radą i odpowiedział: «Odwołałeś się do cezara – do cezara się udasz»” (Dz 25,9-12).
Wydawało się po tych słowach wypowiedzianych przez Porcjusza, że było to ostatnie przesłuchanie więźnia na terenie podległym gubernatorowi. Jednak kilka dni później król Agryppa przybył do Cezarei powitać Festusa, który postanowił, korzystając z tej okazji, skonsultować monarchę i opowiedzieć mu o oskarżanym Pawle. Na co król Agryppa okazał chęć zobaczenia i posłuchania Apostoła, podobnie jak kiedyś brat jego ojca, Herod Antypas, chciał widzieć Jezusa (zob. Łk 9,9: 23,8).
Następnego dnia Festus, w obecności Pawła, powiedział m.in.: „Królu Agryppo (…) i wszyscy tu obecni! Widzicie tego, z powodu którego nachodziło mnie mnóstwo Żydów zarówno w Jerozolimie, jak i tutaj, wołając, że nie powinien on dłużej żyć. Lecz ja się przekonałem, że on nie popełnił nic podpadającego pod karę śmierci. A kiedy odwołał się do Najdostojniejszego, postanowiłem go odesłać. Nie mogę jednak napisać władcy nic pewnego w tej sprawie, dlatego stawiłem go przed wami, a zwłaszcza przed tobą, królu Agryppo, abym po przesłuchaniu miał co napisać” (Dz 25,24-26).
Po wstępie Porcjusza i pozwoleniu Agryppy, Paweł, wyciągnąwszy rękę, wygłosił dłuższą mowę obronną. Wykazał zgodność swojej chrześcijańskiej wiary z faryzejską doktryną odnośnie do zmartwychwstania, opowiedział o okolicznościach nawrócenia pod Damaszkiem, wreszcie przedstawił chrześcijaństwo jako wypełnienie się pism. W jego przemówieniu to, czego sam doświadczył od Chrystusa, staje się symbolem jego misji wobec innych. Gdy zaczął mówić o zmartwychwstaniu, Festus nie wytrzymał i zawołał: „Odchodzisz od rozumu, Pawle (…), wielka wiedza doprowadza cię do utraty rozsądku” (Dz 26,24). Wtedy Apostoł zwrócił się bezpośrednio do króla Agryppy, który jako Żyd znał z pewnością zapowiedzi proroków Starego Testamentu odnoszące się do przyszłego Mesjasza.
Jednak król nie chciał podjąć rozmowy z więźniem, któremu ironicznie odpowiedział: „«Niewiele brakuje, a przekonałbyś mnie i zrobił ze mnie chrześcijanina». A Paweł: «Dałby Bóg, aby prędzej lub później nie tylko ty, ale też wszyscy, którzy mnie dzisiaj słuchają, stali się takimi, jakim jestem, z wyjątkiem tych więzów»” (Dz 26,28-29).
Tak się zakończyło ostatnie przesłuchanie Apostoła przed jego podróżą do Rzymu. Łukasz dodaje, że ci, którzy wzięli udział w posiedzeniu, mówili jedni do drugich: „Ten człowiek nie czyni nic podpadającego pod karę śmierci lub więzienie. Agryppa zaś powiedział do Festusa: «Można by zwolnić tego człowieka, gdyby się nie odwołał do cesarza»” (Dz 26,31-32).
Gdy czytamy opisy przesłuchań św. Pawła, narzuca się prawie spontanicznie porównanie z procesem Jezusa, jaki miał miejsce ok. 30 lat wcześniej w Jerozolimie.
W obydwóch przesłuchaniach najważniejszą rolę odgrywają interesy osobiste tych, którzy sądzą. Nie dostrzegają oni winy w oskarżanych, ale nie mają wystarczająco odwagi, by się sprzeciwić presji wpływowych oskarżycieli, obawiających się utraty wpływów. Właściwie wyroki zapadły wcześniej, teraz trzeba znaleźć jakąś drogę do ich uzasadnienia i egzekucji.
Jezus, podobnie jak Apostoł Narodów, był przesłuchiwany przez kilka trybunałów. Na liczne pytania i zarzuty najpierw odpowiadał, zwykle w kilku słowach, a następnie milczał. Miał świadomość, że zbliża się chwila, w której wypełnią się Pisma zapowiadające Jego śmierć. Wiedział, że taka jest wola Ojca i choć w Ogrójcu pocił się krwawym potem, powtarzał, że tę wolę chce wypełnić.
Proces św. Pawła jest opisany obszerniej i zawiera kilka jego mów. Również Apostoł nie bał się śmierci, ale wychodził z założenia, że trzeba się bronić do końca, zachowując należyty spokój i godność. Nawet przesłuchania próbował wykorzystywać do tego, by głosić prawdę o Zmartwychwstałym, bo każde słowo o Jego dziele mogło wywołać w słuchaczach niespodziewane reakcje.
W chwili przesłuchań w Cezarei św. Paweł miał pięćdziesiąt kilka lat. Wprawdzie fizycznie był osłabiony pobytem w więzieniu, ale przecież jeśli zostałby uwolniony, szybko odzyskałby potrzebne siły i mógłby kontynuować działalność apostolską. Założone wspólnoty rozwijały się, oczekiwały na jego słowa, rady, wyjaśnienia. Marzyły mu się nowe podróże misyjne w Azji i w Europie. Nie, nie tracił entuzjazmu.
Prośmy Pana, za pośrednictwem Apostoła Narodów, abyśmy również potrafili zachować pokój i godność w chwilach oskarżeń czy trudności i – nie zniechęcając się przeciwnościami – nie tracili ufności w duchowych zmaganiach.
ks. Waldemar Turek
Radio Watykańskie, Magazyn we wtorek 14/07/2009
© 2008 Diecezja Płocka